Wiadomości

Architekci promują Polskę

Wywiad z laureatami Konkursu Architektonicznego na Projekt Pawilonu Polskiego w czasie EXPO 2010 w Szanghaju.

- Co oznacza dla was wygrana i jak się z nią czujecie?
Natalia Paszkowska: To ogromna szansa. Wygrana pociąga za sobą duże zmiany w naszym życiu zawodowym. To moment, w którym jesteśmy wrzucani na głęboką wodę. Wygranie takiego konkursu wielu architektom zdarza się raz w życiu. Mieliśmy już na koncie kilka sukcesów, ale ten jest pierwszym tak spektakularnym, który w aż tak radykalny sposób popycha nas do przodu.

- Czego spodziewaliście się po udziale w tym konkursie?
Marcin Mostafa: Konkurs  był rozłożony na dwa etapy. Głównie dlatego zdecydowaliśmy się na udział. Pierwszy etap stawał się później pretekstem do dalszej owocnej pracy. Gorąco namawiałem Natalię do wzięcia w nim udziału. Następnie zaprosiliśmy do współpracy Wojtka Kakowskiego. W drugim etapie, który wiązał się już z większą inwestycją, udało nam się zaprosić do współpracy szersze grono ludzi.
NP: Temat był dla nas niezwykle zachęcający. Na co dzień zajmujemy się komercyjnymi zleceniami, pawilon jest natomiast obiektem użyteczności publicznej, ma spełniać zupełnie inne zadania. Dla nas, jako architektów, było to bardzo inspirujące.
MM: To coś wyjątkowego, taki projekt robi się raz w życiu.

- Czy był nagłośniony wśród architektów? Skąd zdobyliście o nim informację?
NP: Informacja przyszła ze środowiska - od znajomych oraz z portalu architektonicznego.
MM: Było to wielkie wyzwanie i możliwość odskoczni od projektów komercyjnych. Użyteczność publiczna dla każdego architekta stanowi bardzo ciekawy temat.
NP: Pomaga przełamać rutynę i doskonalić warsztat. W czasie studiów zajmowaliśmy się bardzo ciekawymi projektami, opracowywaliśmy szkoły czy filharmonie, natomiast w życiu zawodowym spotykamy się z inną skalą projektów. Traktowanie konkursów jako swojego rodzaju ćwiczenie to nie tylko nasza polityka.


- Jaki był odzew ze strony międzynarodowego środowiska architektonicznego?
NP: Mamy wrażenie, że konkurs odbił się bardzo szerokim echem. Zgłosiło się do nas około dwudziestu topowych magazynów branżowych. Głosy są bardzo zróżnicowane. Mamy poczucie, że wydźwięk jest pozytywny, chociaż zdajemy sobie sprawę, że ornamentacja elewacji i bogaty wzór, który zaproponowaliśmy, jest wyzwaniem, które rzuciliśmy modernizmowi. Pojawiły się nawet głosy, że Adolf Loos przewraca się w grobie. Jednocześnie spotkaliśmy się też z bardzo ciepłymi wypowiedziami.
- Na forach internetowych pojawiało się wiele komentarzy, głównie ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Jeśli zaś chodzi o trochę poważniejsze głosy, zgłosiła się do nas ARUP, jedna z największych konstrukcyjnych firm na świecie. Doszły też do nas wyrazy uznania od Cecila Balmond, wielkiego autorytetu z pierwszej ligi, który zaprosił nas do rozmów nad realizacją projektu.
NP: To wielka osobistość. Jest to dla nas najwyższe uhonorowanie.

- Przejdźmy do samego pawilonu. Skąd wzięliście inspirację?
NP: Szukając mocnego pomysłu na ten pawilon, przyszedł nam do głowy polski design i jego osiągnięcia. Jesteśmy związani z polskim środowiskiem wzornictwa przemysłowego, dlatego czerpiemy inspirację z tej tematyki.
MM: Uważamy, że jest to świetny materiał na sprzedaż i promocję Polski. Nasz design jest wysoko ceniony zagranicą. Wystarczy wymienić polskie dywany, oznaczone nagrodą prestiżowego pisma Wallpaper. Uznaliśmy, że powinniśmy użyć tych „patentów” w skali architektonicznej, zwłaszcza, że dotychczas nie było to eksploatowane w taki sposób.

- Jak wasz projekt wpisuje się w trendy międzynarodowe we wzornictwie?
NP: Ludowość jest inspiracją, tak samo na świecie w innych kulturach czerpie się ze swoich wzorów. Powrót do korzeni jest obecnie widoczny na różnych płaszczyznach, także w architekturze.
MM: Czołówka znanych architektów również eksploatuje motyw koronki i elementów przezroczystych. W tym kontekście nasz projekt wpisuje się w tą konwencję. Jednocześnie pragnę podkreślić jego unikalny charakter, oparty właśnie na polskości.
NP: Współczesna architektura powoli odchodząc od neomodernizmu, odkrywa na nowo grubość fasady, co pozwala na eksperymentowanie z elewacją, czy to na poziomie zastosowanych technologii, czy też na wprowadzeniu jakiegoś wzoru. Na pewno mocno zaznacza się trend grania nie tylko bryłą, ale właśnie fakturą, otworami, światłem.

- Co chcieliście przekazać za pośrednictwem tej symboliki? Jaka będzie, waszym zdaniem, wymowa polskiego pawilonu dla zwiedzających wystawę EXPO? Przewiduje się, że będą to głównie Azjaci, dla których w większości będzie to pierwsze spotkanie z Polską…
NP: Skupiliśmy się na tym, by stworzyć pewną ikonę. Wystawa EXPO będzie czymś w rodzaju architektonicznego pokazu mody – to doskonałe pole do doświadczeń, na którym architekci próbują różnych nowych rzeczy, które często później wchodzą na większą skalę do budownictwa komercyjnego. Jednak budynki takie, jak np. pawilon brytyjski, nie są czytelne dla zwykłego odbiorcy.
Przed nami stanęło zadanie pogodzenia tych dwóch celów. Z jednej strony chcemy za pomocą naszego projektu nawiązać dialog z międzynarodową społecznością architektów oraz zaprezentować Polskę jako kraj, który i w tej dziedzinie może przedstawić coś na światowym poziomie. Z drugiej strony chcemy oddziaływać na wyobraźnię zwiedzających i dać im odczuć, że jest to właśnie polski pawilon. Sądzimy, nie bez satysfakcji, że nam się to udało. Pomimo głosów krytyki, że wycinanki niekoniecznie skojarzą się Chińczykom z Polską, mamy nadzieję, że zapoczątkujemy odwrotny proces – jeśli uda nam się stworzyć taką ikonę, to Polska będzie kojarzyć się z naszym pawilonem. Taka sytuacja miała miejsce w wypadku pawilonu holenderskiego, w którym rosły drzewa. Dzięki niemu Holandia zaczęła być kojarzona jako kraj postępowy, stawiający na architekturę ekologiczną. Mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć podobny efekt.
MM: Dużo dyskutowaliśmy na ten temat, łączymy w naszym projekcie przeszłość z nowoczesnością. Czerpiemy bogato z tradycji, staramy się jednak robić to w bardzo współczesny sposób. Czegoś takiego nie da się zrobić ze słomy. Znaleźliśmy nowoczesną aranżację opartą na zaawansowanej technologii dla tradycyjnego wzornictwa. W ten sposób chcieliśmy pokazać transformację Polski, podkreślić, że modernizujemy się nie zrywając więzi z tradycją.

- Czy tworząc ten projekt, opieraliście się na badaniach, które zostały przeprowadzone na potrzeby EXPO lub na opinii ludzi niezwiązanych blisko z Polską?
MM: Natomiast jeśli chodzi o tę głębszą warstwę, to staraliśmy opierać się na waszych przesłankach. Podczas projektowania odpowiadaliśmy sobie na każde poszczególne pytanie związane z wytycznymi konkursu. Natomiast granicę, która wyznacza to, co ludzie chcą zobaczyć i czego oczekują od pawilonu, staraliśmy się bardziej wyczuć intuicyjnie, niż opierając się na szczegółowych badaniach.
NP: Nie jestem do końca pewna, jak ludzie spoza środowiska reagują na taki projekt. Czy widzą go raczej jako pewien przedmiot, oceniany poprzez kryterium estetyczne, czy też potrafią sobie go wyobrazić jako obiekt przestrzenny. Jeśli chodzi o satysfakcję estetyczną, to wydaje mi się, że to zadanie spełniamy.

- Jak rozumiecie hasło „Better city, better life” oraz temat polskiego pawilonu “People create the city”?
MM: Wychodziliśmy z założenia, że kluczem do lepszej przyszłości miast jest zastosowanie naturalnych materiałów i surowców odnawialnych. Podobnie, jeśli chodzi o technologię. Lepsze miasto osiągniemy nawiązując do przeszłości oraz stosując proste ekologiczne rozwiązania.
NP: Skupiliśmy się na tym, aby dać przestrzeni więcej swobody, aby można było ją dowolnie zaaranżować. Daliśmy też wskazówki jak sobie wyobrażamy umieszczenie projekcji na żywo prezentujących życie polskich miast, aby zwiedzający poruszali się po pawilonie niejako równolegle z mieszkańcami Polski.
NP: Hasło „Better city, better life” mieści koncepcje, które ciężko zawrzeć w projekcie architektonicznym. Stanęliśmy przed wyborem, czy chcemy odpowiedzieć w sposób dosłowny, kosztem uzyskanego efektu, czy nie dając bezpośrednio jednoznacznej odpowiedzi, osiągniemy pełną satysfakcję z walorów artystycznych. Projekt szwajcarski na przykład wyraźnie nawiązuje do idei „Better city, better life”, nas to jednak niezupełnie przekonuje.

- W Waszej wizualizacji widać, że wszystkie części budynku, łącznie z dachem, mogą być użyte do organizacji różnego rodzaju imprez.
MM: Jedna kwestia to pochyłość dachów, która jest już rozwiązana w naszych koncepcjach – na punkt widokowy wjeżdża się windą, schodzić można dachem. Ma on przede wszystkim jednak służyć jako scena, która byłaby areną dla różnych wydarzeń. Drugi punkt to ten swoisty rynek na dole – mogą na nim odbywać się spektakle, które można będzie podziwiać też z góry. Jedynym problemem może być perforacja. Należy użyć takiej techniki, która pozwoli na to, by na tej przestrzeni dało się również siedzieć.

- Co sądzicie o szansach, jakie wystawa światowa EXPO przynosi Polsce, a co architektom, zwłaszcza młodym, którzy mogą przy niej pracować?
NP: Z pewnością jest to okazja, aby zetknąć się z innym wymiarem projektowania. Takich rzeczy po prostu się nie realizuje w Polsce. Z szerszego punktu widzenia, jest to szeroka promocja polskiej architektury. Naszym zdaniem, już dziś ten projekt jest najlepiej znanym polskim projektem na świecie, potwierdzają to liczne głosy ze środowiska, a także burza dyskusji, która rozpętała się w Internecie. Towarzyszy temu ogólna debata na temat kondycji polskiej architektury. Poruszanie tych tematów może się tylko dobrze przysłużyć. W zeszłym roku polski projekt wygrał konkurs na najlepszy dom jednorodzinny. Wtedy dostrzeżono, że w Polsce powstają oryginalne i ciekawego projekty..
MM: Ten pawilon, jako prawdziwie polski obiekt, będzie okazją do zaprezentowania światu rozwoju polskiej architektury.

- W takim razie, jeszcze raz gratulujemy sukcesu i dziękujemy za rozmowę!

Wstecz
Drukuj
pdf
Poleć stronę znajomemu


Newsletter
Aktulaności dotyczące EXPO 2010 bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail.
Zarejestruj się

Polska i Wystawy

©1998-2009 Polska na EXPO 2010. Wszystkie Prawa Zastrzeżone.